Kiedy docieram na miejsce, otwieram drzwi szopy. Zagracona komoda, stara, rozebrana lodówka, kilka krzeseł - to wszystko co można znaleźć w tej szopie.
Na jednym z krzeseł siedzi Mistrz, wpatrując się w zniszczoną ścianę, zaczyna mówić;
-Och, Elsa. Nareszcie jesteś!
Siadaj.
Chwytam jedno z krzeseł, podsuwam je bliżej po czym siadam.
Boję się odezwać, ten człowiek mnie przeraża, nie wiem jakim cudem to właśnie on został moim opekunem.
Może dlatego, że to właśnie jego wybrali moi rodzice do tego zadania.
Kiedy miałam 5 lat, jak każde inne dziecko, zamieszkujące Gelun, byłam do tego zmuszona. Rodzice wybrali, niby najlepszą osobę jaką znaleźli.
Ciszę przerywa głos Mistrza.
-Możesz odejść.
Słysząc te słowa, ostrożnie wstaję, odstawiam krzesło. Wybiegam z szopy z chukiem.
Wracam do domu,
Staję przed lustrem, widzę dwunastolatkę, o ciemnych włosach i zielonych oczach.
Zastanawiam się gdzie podziała się ta mała dziweczynka, która poraz ostatni widziała rodziców.
Po chwili do moich uszu dobiega walenie w drzwi, to moja przyjaciółka, Marlana.
Marlena jest o de mnie strarsza o 3 lata, jest niezywkle piękna. Ma długie bląd włosy, jasnę cerę i niebieskie oczy.
Pierwsze pytanie, które zadaję - Twój Mistrz pozwolił Ci opuścić dom? - Marlena dużo przeskrobała ostatnio, więc nie może opuszczać swojego mieszkania.
-Nie, sama wyszłam, przez okno, mam w nosie tego dziada.
-Wierz, że nie można lekcewarzyć Mistrzów! - Można przez to stracić nawet życie!
Mistrz ma pełną kontrolę nad swoją uczennicą. Mistrzem zowstaje zazwyczaj mężczyzna w przedziale wiekowym 20-70 lat, kobiet nie dopuszcza się do tego zadania.
-A Ty taka święta? - Powiedziałaś swojemu Mistrzowi o Orienie?
Orion to pegaz, którego ukrywam w lesie, nie należy do mnie, nie wiem czyi jest. Właśnie dzisiaj się do niego razem wybieramy.
-Dobrze wierz że mój Mistrz, nie może się o nim dowiedzieć, bo jeśli się dowie, zabije Oriona, a mnie ukaże, nawet nie chcę wiedzieć coby się ze mną stało!
Dochodzimy w milczeniu do miejscowego targu, Marlenka kupuje kilka marchewek, a ja paszę dla koni.
Po drodze zrywamy trochę świeżego mleczu i trawy, wszystko wrzucamy do worka i kierujemy się w stronę lasu.
Po drodze rozmawiamy o magiczym koniu.
Po drodze rozmawiamy o magiczym koniu.
-Wiesz, co Elso? - odzywa się Marlenka
-Co takiego?
-Kiedyś tata opowiadał mi o latających koniach, mówił że są trzy główne żywioły - grom, burza - hypery, woda - magma, ogień. Gromy są białe z fioletowymi piórami, hypery jasno-niebieską sierść, a magmowe są po protu czerowne.
-Więc Orion, chyba jest hyperem, teraz wiem, dlaczego tak często jest mokry, po prostu jego sierść wydziela wodę.
-Na to wygląda...
Jesteśmy już na miejscu po, godzinnej wędrówce.
Naszym oczom ukazuje się, koślawe zadaszenie, które zbydowałam dla Oriona.
Po chwili pojawie się tak że pegaz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz